List otwarty Prezesa BM RP do byłego Prezydenta RP- Bronisława Komorowskiego.

By | 14 sierpnia 2026

Poniżej publikujemy list ( otwarty) Prezesa Zarządu Stowarzyszenia BM RP, przesłany na adres Fundacji Instytutu Bronisława Komorowskiego.


 Bractwo Mundurowe RP: KRS 0000846902

Pan Bronisław Komorowski

Fundacja Instytut Bronisława Komorowskiego

Górnośląska 16/18, 00-432 Warszawa.

Panie Prezydencie,

z przykrością i głębokim niepokojem przyjmuję Pana słowa, wypowiedziane w rozmowie z Panem Leszkiem Millerem, [blog Prawy Punkt Ciężkości w dniu 21 czerwca 2026 roku// https://www.facebook.com/prawypunktciezkosci/videos/miller-nie-dowierza-temu-co-komorowski-m%C3%B3wi-o-upa-jego-reakcja-m%C3%B3wi-wszystko/3122263134649275/] że cyt. „UPA po 1945 roku walczyła z sowietami”. Jako człowiek munduru, były funkcjonariusz i obecny Prezes Stowarzyszenia Bractwo Mundurowe RP, uważam tę tezę za historycznie nieprecyzyjną i — co gorsza — potencjalnie szkodliwą, gdy pada z ust osoby publicznej, która sprawowała urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.

Źródła archiwalne oraz śledztwa Instytutu Pamięci Narodowej dokumentują, że oddziały OUN UPA prowadziły po 1945 roku działania zbrojne przeciwko polskim funkcjonariuszom, żołnierzom i ludności cywilnej.

Nazwał Pan „sowietami „457 zamordowanych milicjantów i 967 żołnierzy Wojska Polskiego. [1] Ofiarami OUN-UPA, których we wspomnianym wywiadzie chwali pan za walkę z „sowietami”, były setki młodych żołnierzy powołanych do zasadniczej służby wojskowej. Wielu z nich zginęło, broniąc granic i porządku Rzeczypospolitej. Rzeczywistość tamtych wydarzeń obejmowała przypadki skrajnego okrucieństwa wobec zabitych i wziętych do niewoli, co potwierdzają źródła archiwalne oraz liczne materiały IPN i publikacje poświęcone zbrodniom OUN UPA. Pogarda wobec pamięci tych, którzy zginęli w mundurze, jest dla nas nie do przyjęcia. W tym gronie byli obrońcy Polski z 1939 roku, żołnierze polscy wzięci do niewoli w trakcie kampanii francuskiej 1940 roku, partyzanci m.in. z szeregów AK, powstańcy warszawscy, partyzanci Batalionów Chłopskich. Polegli w obronie integralności terytorialnej Polski i w obronie jej cywilnej ludności.

Prawdę historyczną mamy obowiązek wyjaśniać uczciwie, z poszanowaniem faktów i pamięci ofiar — niezależnie od wygód politycznych. Pana wypowiedź wpisuje się w wydarzenia z listopada 2017 roku, kiedy na polecenie ówczesnego ministra Obrony Narodowej Antoniego Macierewicza pod osłoną nocy zamieniono tablicę, na której widniał napis” Bircza 1945-1946”, upamiętniającą trzykrotne odparcie krwawych ataków ukraińskich bandytów. Mieszkańcy tamtych terenów, władze samorządowe, oraz środowiska patriotyczne na Podkarpaciu spowodowały, że w 2026 roku inskrypcje przywrócono. To samo dotyczy pomnika upamiętniającego wydarzenia pod Baligrodem, których użyłem poniżej jako przykład.

Aby uzmysłowić skalę podłości słów, które Pan wypowiedział, zacytuję wspomnienie naocznego świadka jednego z setek ludobójstw, których dopuściły się bandy UPA na polskich żołnierzach, także tych wziętych do niewoli. / W dniu 1 kwietnia 1947 roku w miejscowości Łubne pod Baligrodem, zginęło 31 polskich żołnierzy i oficerów z 4 Bałtyckiej Brygady WOP w Koszalinie/. Większość z tych „sowietów”, to strzelcy zasadniczej służby wojskowej w wieku około 20 lat.
[…] Na miejscu tragedii pośrodku szosy, zostały spalone wraki samochodów. W promieniu kilkudziesięciu metrów leżeli żołnierze. Bez mundurów, w samej tylko bieliźnie. Ich ciała były zmasakrowane. Poza licznymi ranami od kul mieli pokłute bagnety twarze, ręce i nogi, niektórzy wyłupione oczy i rozszarpane zapalnikami twarze… 20 metrów od nich leżała grupa żołnierzy rozszarpana granatami, woleli śmierć niż oddać się w ręce upowców… Z kępy krzaków żołnierze wyciągnęli dwóch ciężko rannych wopistów. Jeden umarł na ich rękach. Drugi, po opatrzeniu ran opowiedział o przebiegu wypadków. Kilku żołnierzy ciężko rannych dostało się do niewoli. Ujęci żołnierze byli bestialsko katowani, wycinano im języki, wbijano kołki w oczodoły i wieszano na drucie kolczastym […][2]

Nazywa Pan „sowietami” żołnierzy Wojska Polskiego za rzekome umacnianie ustroju komunistycznego? Wśród 870 żołnierzy, których wiek udało się ustalić, wiemy, że ginęli oni w walce z bandami — mając średnio około 24 lat. Będąc historykiem, czyli osobą posiadająca przygotowanie metodyczne, zapomniał pan o artykule 115 z 23 września 1944 r. Kodeksu Karnego WP, który dotyczył dezercji i przewidywał, że w czasie wojny taki czyn podlega karze więzienia albo karze śmierci. Krytykując polskich żołnierzy, zapomina się też często o tym, że byli to młodzi ludzie, którzy przez lata wojennej zawieruchy doświadczyli upodlenia ze strony okupantów. Zakładając polski mundur, często po raz pierwszy w życiu czuli się dumni i docenieni przez ogół społeczeństwa, które widziało w nich swoich obrońców, a nie dotychczasowych oprawców. W tym okresie przeciwko banderowcom w obronie polskości tych ziem narażając swoje życie, występowali milicjanci. Rekruci w Milicji Obywatelskiej w tym czasie to żołnierze I i II Armii Wojska Polskiego, partyzanci z BCh, AL i AK.

Rozumiem, że dyskusja o historii jest złożona i obarczona interpretacjami. Tym ważniejsze, by głosy osób publicznych, zwłaszcza tych z dorobkiem naukowym czy urzędowym, były formułowane w sposób precyzyjny i oparty na rzetelnych badaniach źródłowych. Błędne lub uogólniające stwierdzenia, wygłaszane przez byłego Prezydenta RP, niosą ze sobą ryzyko marginalizacji cierpienia ofiar i są zniewagą wobec rodzin poległych funkcjonariuszy i żołnierzy. Dlatego zarzucam Panu kłamstwo i żądam sprostowania lub doprecyzowania Pana wypowiedzi, aby opinia publiczna otrzymała klarowny obraz przestępstw popełnionych na obywatelach polskich i ich obrońcach w latach powojennych.

W organizacji, której mam zaszczyt przewodzić, jest wielu emerytowanych żołnierzy Wojsk Ochrony Pogranicza, którzy służyli przed i po 1990 roku w Straży Granicznej. Bez względu na polityczno-ustrojową rzeczywistość, chronili granic mojego kraju przed i po tej dacie. Za to należy im się szacunek. Dokładnie taki sam szacunek i honor należy oddać tym wszystkim, którzy przelali swoją krew w obronie Ojczyzny. O tym, czy na czapkach żołnierzy i funkcjonariuszy jest orzeł z koroną, czy też bez niej, nie decydują ci, którzy płacą swoją krwią, lecz politycy — tacy jak pan Panie Prezydencie i wspomniany wcześniej Antoni Macierewicz.
__________________________________________________________________
Mam nadzieję, że wyborcy w 2027 roku podejmą decyzję, komu należy się chwała, a komu — zapomnienie i pogarda. Dotyczy to szczególnie środowisk patriotycznych, ludzi munduru, członków ich rodzin i potomków tych, których Pan w przytoczonej rozmowie określił jako „sowietów”.
____________________________________________________________________
z poważaniem: nadkom. dypl. CBŚP (w st. spocz.) Marian Szłapa Prezes Stowarzyszenia Bractwo Mundurowe RP.       


[1] Wyklęci III RP autor Krzysztof Zabierek, Wydawnictwo wPrawo.pl Warszawa 2025.

[2] Relacja porucznika Włodzimierza Wieruszowskiego, [w:} M.A. Koprowski, dz.cyt., s.111


Pozdrawiamy. Redakcja BM RP.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *